Panorama Oleśnicka
Wydarzenia w Panoramie
strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
Aktualności
Jestem wierny

 
- W społeczeństwie panuje przekonanie, że głos oddany na Unię Wolności jest głosem straconym. Pragnę udowodnić, że to nieprawda - powiedział Władysław Frasyniuk, lider Unii Wolności, otwierając swoje przedwyborcze spotkanie w sali konferencyjnej hotelu Perła. Wcześniej zaplanowany był przemarsz ze sztandarami z ulicy Rzemieślniczej właśnie do hotelu, ale nie doszedł do skutku ze względu na niewielką frekwencję i niesprzyjającą aurę. Jeszcze o 17, a więc o godzinie o której miało się rozpocząć spotkanie, sala świeciła pustkami. Kilka minut po 17 pojawił się Władysław Frasyniuk w towarzystwie Bartłomieja Nowotarskiego, wrocławskiego radnego, oraz oleśnickich działaczy Unii, m.in. Waldemara Mieszały, Jerzego Burzyńskiego i Krzysztofa Lubońskiego. Frasyniuk nieco się zdziwił, widząc pustą salę. Po chwili pojedyncze fotele zapełniły się i ostatecznie słuchało go 19 osób.
- Przez wiele lat, kiedy byłem parlamentarzystą, nigdy nie wziąłem pensji posła zawodowego - przedstawiał się. - Konsekwentnie bronię swoich poglądów. Nie zmieniam nieustannie partii. Jestem wierny Unii Wolności.
Już na początku spotkania dostało się Lepperowi i Samoobronie. - Społeczeństwo

lubi być oszukiwane

- powiedział Frasyniuk. - Ludzie uwierzyli, że pieniądze do wzięcia są w bankach i jak Lepper wygra, to zaraz wszyscy pójdą do banków i dostaną pieniądze. I to jest ta tragedia polskiej sceny politycznej, że miejsce Bronisława Geremka czy Tadeusza Mazowieckiego zajęli tacy ludzie jak Andrzej Lepper i Renata Beger - dodał.
- Idę do senatu, bo nie wierzę, że aby iść do polityki, trzeba zaraz mówić językiem Jana Rokity, językiem prostactwa i demagogii - powiedział Frasyniuk. - Hasło „Nicea albo śmierć!” jest nośne, chwytliwe. Ale co się stało przez to hasło? Polska z lidera państw kandydujących do Unii, z państwa lubianego i cenionego, stała się państwem niechcianym, na które pozostali patrzą bokiem - stwierdził. - Efekt jest taki, że media pokazują Leppera i Rokitę, zupełnie pomijając tych, którzy w polityce mówią ciszej.
Wstępne przemówienie lidera UW trwało 8 minut. Potem nastąpiły pytania. W ich trakcie do publiczności dołączył burmistrz Jan Bronś. Frasyniuk powitał go żartobliwie: - Witam samorządową władzę absolutną...
Pytano, czy możliwa jest koalicja Unii z partią, którą tworzy Marek Borowski. - W polityce nigdy nie mówię nigdy - powiedział Frasyniuk. - Mnie z tymi ludźmi, z ich poglądami wiele łączy, różnią nas biografie i sposób dojścia do polityki. Wielu z nich to porządni,

przyzwoici i uczciwi ludzie.

Ale mam opory, bo jeśli mówimy o Borowskim, Celińskim, Cimoszewiczu - to zgoda. Ale jest też pani Sierakowska, która uosabia walkę o powrót PRL-u, i pani Banach, która wpisała się w program walki z planem Hausnera. Ja nikogo nie namawiam do wystąpienia z SLD, ale mam wrażenie, że Borowski i jego grupa zostaną przez Millera wypchnięci. Jeśli znajdziemy zbieżne punkty w programie, to powiem tylko, że w polityce nie ma rzeczy niemożliwych.
Wypowiedź uzupełnił Bartłomiej Nowotarski: - Unia ma przeświadczenie, że do polityki idzie się po to, by służyć ludziom. Być może cierpimy przez to, że staraliśmy się mówić publicznie prawdę. Dzisiaj nie tylko Samoobrona oszukuje wyborców. Platforma też. Pierwsze oszustwo to „Nicea”, drugie - wojna z Samoobroną.
Pytano też, czy młode pokolenie nie będzie masowo emigrować za pracą do Unii Europejskiej. - Nie bałbym się tego zjawiska - powiedział kandydat. - Wyż demograficzny jest naszym ogromnym atutem. Europa co roku będzie potrzebować przynajmniej miliona napływowych pracowników, żeby wyrównać bilans między pracującymi i tymi, którzy już pracę zakończyli. Jestem przekonany, że dożyjemy czasów, gdy Polacy będą stać na czele wielkich, zachodnich koncernów - stwierdził.
Zdaniem UW w europarlamencie winni się znaleźć tacy ludzie jak Geremek, Kułakowski, przed którymi gabinety europejskich polityków stoją otworem. - Bardzo lubię Hołowczyca, ale kto go zna w europejskiej polityce? Nikt. Tak samo ów tenor [Torzewski], który może uświetnić śpiewem uroczystość w parlamencie, ale co może osiągnąć na politycznych salonach? - pytał retorycznie Frasyniuk.
Sporo miejsca poświęcił wspomnieniom czasów działalności podziemnej i pierwszych lat III Rzeczpospolitej. - Gdybym mógł dzisiaj cofnąć czas - powiedział - nie dałbym się wplątać przez Kaczyńskich w wojnę z Wałęsą. Wałęsie się ten fotel prezydenta należał. Gdybym mógł cofnąć czas, namawiałbym Mazowieckiego, żeby się wycofał z kandydowania na prezydenta i został dalej premierem. Gdybyśmy się nie wplątali w tę wojnę, Polska byłaby w innym miejscu. Udałoby się nam na fali wzrostu gospodarczego przeprowadzić wszystkie najważniejsze i najtrudniejsze reformy. A tak SLD po prostu zmarnowało kapitał zaufania, które wtedy miało społeczeństwo.
Wspominając swoje liczne pobyty w więzieniu w PRL-u, opowiedział anegdotkę:
- Kiedyś zwróciłem się do naczelnika więzienia

per „łysy ch..u”.

Miałem z tego sprawę sądową. Kiedy sędzia zapytał mnie, dlaczego obraziłem naczelnika, odpowiedziałem: Wysoki sądzie! Czyż ja skłamałem? Przecież naczelnik jest łysy! No i sąd musiał mi przyznać rację, bo naczelnik był rzeczywiście łysy. Sąd jednak nie dawał za wygraną. Dopytywał się, dlaczego obraziłem naczelnika, używając słowa „ch...”. Odpowiedziałem, że nie obraziłem, bo przecież w slangu więziennym „ch...” to synonim ojca, a naczelnik jest ojcem wszystkich skazanych. No ale naczelnik by się obraził - argumentowałem - gdybym mówił do niego „ojcze”, więc - zgodnie z więziennym żargonem - zwróciłem się do niego z szacunkiem per „ch..u”. Sąd trzy dni się głowił nad moją argumentacją, a ja miałem zabawę, bo jak się siedzi za kratkami cztery lata, to każde wyjście do sądu, czyli na zewnątrz, jest znakomitą rozrywką - spuentował Frasyniuk.
- Dzisiaj czasy się zmieniły - dodał. - Kiedy spotykam kolegów, zwykłych przestępców, z którymi kiedyś siedziałem jako więzień polityczny, to mówią mi, że dzisiaj w więzieniach siedzą tylko biedacy i naiwni. Bo państwo nie jest sprawiedliwe, nie ma bezwzględnej egzekucji prawa. Jednym z błędów było to, że nie przeprowadziliśmy lustracji w sądownictwie. Wierzyliśmy, że sędziowie to ludzie wykształceni, więc sami zrozumieją istotę zachodzących zmian. Niestety. I dlatego kandyduję, by to zmienić.

autor: Rafael Pyzałka

designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X