Panorama Oleśnicka
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Czesław Panek
Felietony w Panoramie
Trzeba wiedzieć, kiedy wyjść

 
Co ma piernik do wiatraka? Felieton pomieszczony na dziesiątej stronie w dziale kultury dolnośląskiej lokalnej gazety co ma do wielkiej polityki międzynarodowej, wojny i terroryzmu?... Jak zainteresować potencjalnego czytelnika rejonu Oleśnicy, Sycowa, Bierutowa, Międzyborza i Twardogóry kwestią udziału Wojska Polskiego w tak zwanej misji stabilizacyjnej w Iraku? A co nie mniej (dla mnie) ważne, jak mam przekonać Redakcję Panoramy Oleśnickiej o celowości podjęcia tego „gorącego tematu” ponownie. Uprzednio był przecież potraktowany dwukrotnie, piórem (czy raczej z dyskietki) znanego kompetentnego Autora, „oblatanego” jak mało kto w okolicach Oleśnicy w kwestiach polityki międzynarodowej. To trochę tak, jakbym chciał skomponować symfonię, chociaż Ludwig van Beethoven stworzył ich dziewięć, i to jak! No ale mnie wcale nie nastraja do żartów; przeciwnie, jestem dzisiaj „na poważnie”, może nawet bardziej niż zwykle. Chodzi mi mianowicie o udział polskiego kontyngentu, jako się rzekło, w misji stabilizacyjnej w Iraku. Przyjmując, że argumenty przemawiające „za” tą decyzją polskich władz państwowych są ogólnie znane, nie będę ich teraz powtarzać. U podstaw mojego rozumienia tego zagadnienia niech będzie pojęcie „kultury politycznej” pojmowanej jako swoisty ideał i stan, do którego się nieodparcie dąży; a więc: respektuje się sojusze, zobowiązania, umowy międzynarodowe. Traktuje się je z całą odpowiedzialnością, czyli przyjmując ciężar wszystkich konsekwencji, włącznie z ostatecznymi, uznając za nieuchronną konieczność ponoszenia ofiar w ludziach, polskich żołnierzy. Wojna.
Dość. Dość tej retoryki, od której skóra cierpnie. To miała być misja stabilizacyjna czyli nieuczestniczenie na pierwszej linii frontu. Sojusznicy Ameryki - żołnierze polscy mieli w Iraku pomagać we wprowadzaniu z amerykańska rozumianej demokracji. W zetknięciu z islamskim fundamentalizmem staliśmy się sojusznikiem agresora, najeźdźcy i ciemiężyciela. Czemu się zapewne trudno dziwić z punktu widzenia zagmatwanej sytuacji demograficznej i politycznej społeczności irackiej. Mając na uwadze niegdysiejsze, jeszcze z lat 70. XX w., „interesy” Polski w Iraku, wydawać by się mogło na początku interwencji USA w Iraku, że stojąc u boku amerykańskiego biznesu w Iraku doczekamy się intratnych kontraktów na jego odbudowę po zniszczeniach wojennych. Przykład wrocławskiego przedsiębiorstwa budowlanego „Jedynka” z porwanym przez pewien czas dyrektorem w rękach Irakijczyków świadczy, jak iluzoryczne było to przekonanie i jak niewiele ze złudzeń pozostawiło. No, ale mniejsza z tym.
Coraz bardziej, coraz mocniej przemawia do mnie argumentacja przeciwników udziału polskich kontyngentów w tzw. misji stabilizacyjnej. Wyrażone expressis verbis: dlaczego to właśnie my, Polacy, mamy ginąć za iracką ropę, w imię amerykańskich interesów w tamtej części świata? Słowem: to nie jest nasza wojna. Z narastającą nieufnością śledzę wypowiedzi Pana Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i wysokich urzędników z jego otoczenia, jak również ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza i ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego w tej kwestii. Czy dostojny urzędnik państwowy, dyplomata, taki „gość” z amerykańska VIP-em zwany, jest jeszcze „ludzkim” człowiekiem? Ówczesny premier Włodzimierz Cimoszewicz zlustrował stan pamiętnej powodzi w 1997 roku, nie wysiadając ani na chwilę z helikoptera, którym przeleciał nad zalanymi terenami, nie zabrudziwszy lśniących butów i eleganckich spodni. No cóż, jest naukowcem, znawcą prawa, teraz bywałym w świecie dyplomatą. Po co miałby rozmawiać z powodzianami?...
To piękny, bardzo ludzki gest. Minister Jerzy Szmajdziński poleciał do Iraku na mszę żałobną po śmierci 24-letniego żołnierza, czternastej ofiary spośród polskich żołnierzy. I w ślad za Panem Prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim - dla którego żywię szacunek, co dyktuje mi chociażby rozumienie samego pojęcia kultury politycznej - powtórzył pustobrzmiące słowa: „Będziemy tam tak długo, jak tylko będzie trzeba”. Słucham tak wyrażonej deklaracji akurat z takim samym przekonaniem, jak i dobrych rad lekarza, który mi zaleca „spokojny tryb życia”, nie denerwować się, itd. Co to konkretnie ma znaczyć? To taki unik!... Nazwiska te wymieniam tylko dlatego, że w moim przekonaniu każda decyzja... a także ta wymijająca, żeby nie powiedzieć wprost kunktatorska, nie pojawia się znikąd. Nosi imię i nazwisko swego „nadawcy”. Jestem przekonany, że właśnie dzisiaj, kiedy w Iraku jest jeszcze trudniej, jeszcze bardziej niebezpiecznie, niż na samym początku udziału polskich żołnierzy, tego tak pozostawić nie wolno, rozumując: ach, wojna to wojna... Przecież z zachowaniem poszanowania kultury politycznej, rozumiem, że przywołani przeze mnie trzej Urzędnicy z najwyższego szczebla państwowego mają w swoich kompetencjach na drodze dyplomatycznej pertraktacje strony polskiej z Prezydentem USA. Jeżeli polska misja stabilizacyjna w Iraku nie powiodła się, co widać gołym okiem - to jak mamy pomóc Irakijczykom? Skoro sami sobie nie chcą pomóc, grzęznąc w chaosie politycznym i religijnym fundamentalizmie zarazem... To nie jest warte życia czternastu polskich żołnierzy (Misja ONZ w Iraku z dużej placówki zmalała do kilku osób - zbyt niebezpiecznie!).
Mało skuteczne w argumentacji perswazyjnej wydaje mi się i to rozumowanie, jakoby Polacy poprzez swoją obeność w Iraku uczestniczyli w zdławieniu w zarodku terroryzmu światowego, ergo: terroryzm nie dotrze do Polski, będziemy więc bardziej bezpieczni. Jest to kolejne oblicze „irackiej” iluzji, jaką nam serwuje oficjalne stanowisko polityków i parlamentarzystów, zwolenników utrzymania polskiej misji stabilizacyjnej w Iraku. Gdy tymczasem zdroworozsądkowo traktowana roztropność nakazywałaby polskim przybyszom wstrzemięźliwość w naruszaniu irackich okowów. Tak, by nie rozjątrzać jeszcze bardziej niż to się stało, zarzewia konfliktu, powiedzmy: świata proamerykańskiego (a więc i nas, sojuszników) ze światem islamu. Jest coś, co z dumą nazywamy polską racją stanu. Jest honor.
Są i proamerykańskie sympatie. Jak widać, „odwzajemniane” amerykańskimi wizami, odciskami palców dla chętnych do wyjazdu do USA.
Jest wreszcie rozpacz i ból polskich matek żołnierzy poległych w Iraku na wojnie... nie naszej wojnie. Wiedzą to Amerykanie (Wietnam!), wiedzą i Rosjanie (Afganistan!), a i my przekonujemy się z dnia na dzień coraz bardziej (Irak!).
„Wejść”, zaangażować się po stronie konfliktu zbrojnego znacznie łatwiej, oczywiście w pełnym przekonaniu o słuszności swoich racji obrońców „ładu” - niż się zeń „wyplątać”, „wstać i wyjść”. A gdzie jest polska dyplomacja? Złowieszczym symbolem rezultatu rosyjskiego udziału militarnego w Afganistanie był „czarny tulipan” - samolot z takim emblematem przywoził bowiem trumny z poległymi żołnierzami rosyjskimi. Wielu ich było, zbyt wielu i bez sensu wobec sytuacji politycznej promoskiewskich władz afgańskich. Czy warto było Rosjanom ginąć w imię tego? Jaka dla nas z tego wynika nauka?
Czy tych czternaście polskich trumien z Iraku nie jest wystarczającym argumentem na to, by polskie władze państwowe zechciały wreszcie zreinterpretować swoje stanowisko; z: „będziemy tyle, ile będzie trzeba” na: „trzeba wiedzieć, kiedy wstać i wyjść”?!..

Oleśnica, 23 sierpnia 2004

autor: Czesław Panek

 
Skomentuj ten artykuł! (0)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X