Panorama Oleśnicka
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Julian Bartosz
Felietony w Panoramie
fot
Prawo i sprawiedliwość

 
Ileż to razy przywódcy „antykomunistycznej, demokratycznej opozycji“ cytowali zakończenie Kwiatów polskich Juliana Tuwima: „Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”. Tym cytatem szpikowano przed laty każdy niemal dokument, również już wtedy, gdy demokraci przejęli władzę, a dawna satrapia, nabrawszy nieco innych manier i przejąwszy od swych przeciwników nieco tylko odmieniony słownik znaczeń politycznych, jęła - na przemian z przeciwną niby stroną - urządzać nam tzw. demokratyczne państwa prawa.
Czy jest w nim więcej prawa i sprawiedliwości, niech Czytelniczki i Czytelnicy Panoramy osądzą sami. Myślę, że prawa jest więcej, sprawiedliwości natomiast mniej. Jednakże również z prawem różnie bywa. Oto w ostatnim tygodniu mieliśmy do czynienia z czymś, co powinno stać się przedmiotem dochodzenia prokuratorskiego i znaleźć się na wokandzie Trybunału Konstytucyjnego. Oto bowiem w przedłożeniu rządowym uzupełnionym kilkoma poprawkami znalazł się przepis, który zdecydowanie łamał artykuł 68. Ustawy Zasadniczej stanowiący, że wszyscy obywatele RP, bez względu na stan majątkowy, winni mieć r ó w n y dostęp do usług medycznych. Tymczasem wspomniany projekt ustawy - szczęśliwie odrzucony przez leniwy i beztroski Sejm - miał wprowadzić przywilej dla bogatych ludzi, którzy opłaciwszy się w kasach klinik, szpitali i specjalistycznych przychodni mieli mieć prawo pierwszeństwa z korzystania ze społecznej wciąż służby zdrowia (W prywatnym lecznictwie, do którego trudno mieć o to pretensje, zasada „płacę, więc wymagam” jest czymś zupełnie oczywistym i normalnym) Jednakże tu chodzi o konstytucyjnie powszechnie dostępne usługi medyczne. Z ogłoszonych w poniedziałek wyników badań demoskopijnych wynika, że trzy czwarte Polek i Polaków odrzuca takie „uzdrowienie” naszego lecznictwa. Za uprzywilejowaniem za pieniądze opowiedziało zdecydowanie się 19% uczestników badań Pentora i nie ma się co temu dziwić: pokrywa się ta liczba mniej więcej z ilością płatników podatkowych wedle drugiej i trzeciej grupy. Inaczej to określając, identyczna jest z tą częścią polskiego społeczeństwa, która zaliczana jest do beneficjentów tej - jak ją zwą - transformacji ustrojowej. Smutniejsze wydaje się wszak to, że gdyby tę płatność w usługach niby-społecznej służby zdrowia uchwalono, to by z pewnością ją wprowadzono i ani Trybunał Konstytucyjny, ani nawet Matka Boska Częstochowska by nam nie pomogli. I nie byłoby z tego powodu żadnej rewolucji, żadnej, powtarzam. Zarówno „Solidarność”, jak i popłuczyny tzw. lewicy by trochę popyskowały, ogłosiłyby nawet akcje protestacyjne z głodówkami włącznie i tyle. Tak zwane „racje ekonomiczne” okazałyby się czymś ważniejszym niż wola zdecydowanej większości narodu.
A propos „racji ekonomicznych”. Lecznictwo nasze zadłużone jest - jak mówią i piszą - na około 7-8 miliardów PLN. „Spiksy”, którymi będziemy strzelać we wraże czołgi - jak dzisiaj słyszałem - kosztować mają wraz z wyrzutniami około 300 milionów. Bagatela, czyż nie? A 5 miliardów na F-16 najnowszej generacji? A wozy pancerne „Patria” za 2 miliardy. Jasne, że to potrzebne. Potrzebne jak jasny gwint. Choćby po to, aby polecieć nad Moskwę, żeby „kacapy” odszczekały swoje zdanie na temat Jałty. A na poważnie: żeby brać udział w zaprowadzaniu pax americana na całym świecie.
I jeszcze jedno a propos. Ten, który walnie przyczynił się do uczynienia z polskich żołnierzy wolnych najmitów dla celów niesienia demokracji na cały świat, pan Leszek Miller, do niedawna podwójny wódz tak zwanej lewicy w Polsce, bierze teraz po prawie całkowitym rozwaleniu tej oficjalnej lewicy, za przeproszeniem, dupę w troki i udaje się do Wuja Sama, by zająć się - wyobraźcie to sobie - badaniami naukowymi w Fundacji im. Woodrowa Wilsona. Tematem dociekań mają być przemiany demokratyczne w Europie środkowo-wschodniej i rola Polski w tym procesie. Czy absolwent Wyższej Szkoły Nauk Społecznych (przy KC), który raz mówił, że jest politologiem, to znów wskazywał na swe socjologiczne studia, ma do tego tematu potrzebne kwalifikacje? Tego pewien nie jestem, ale Miller da sobie z tym radę, nie bój nic. On, który jako „kanclerz”, czyli wszechmocny minister spraw wewnętrznych w gabinecie „lewicowym” lat 1993-97, odbywał polityczne szkolenia zarówno w Pentagonie, jak i konsultacje w CIA, zareagował w styczniu 2003 roku natychmiastowym podpisem „pod listem ośmiu” (w sprawie wsparcia USA w awanturze irackiej). Zobaczycie, drogie Czytelniczki i szanowni Czytelnicy, że Miller albo zrobi tzw. karierę naukową i wnet zostanie profesorem, albo też z pomocą USA wróci jako „spadochroniarz” o obliczu konserwatywno-liberalnym do polityki w naszym ukochanym kraju. I choć entuzjastą demokracji w obecnym rodzimym kształcie nie jestem, to nie życzę jej tego.
Ze zdrowotnym pozdrowieniem
Wasz felietonista

autor: Julian Bartosz

 
Skomentuj ten artykuł! (3)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X