Panorama Oleśnicka
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Janusz Grela
Felietony w Panoramie
O tym, że może być pięknie

 
W to słoneczne lato postanowiłem napisać o czymś dobrym. Dawno tego nie robiłem, stąd moja obawa przed odautorskim zaszufladkowaniem. Jeśli mnie pamięć nie myli, ostatni raz chwaliłem realizację pewnego programu wyborczego. Dzisiaj już wiem na pewno, że więcej takiej głupoty nie popełnię. Porzekadło mówi o uczeniu się na błędach, lecz co to za nauka - możemy je popełniać, te błędy, całe życie i głupim odejść. Jak mawiano w pewnym serialu: „nogami do przodu”. Przejdźmy zatem do dobrego. Czy pamiętają, szanowni czytelnicy, taki film z 1953 roku o tytule: „Przygoda na Mariensztacie”? Jeżeli nie, to pozwolę sobie go przypomnieć starszemu pokoleniu, a młodszemu zarekomendować jako przykład dominującego kierunku w polskiej sztuce przełomu lat 40. i 50., zwanego realizmem socjalistycznym, w skrócie socrealizmem. Film reżyserował Leonard Buczkowski, a role główne grali Lidia Korsakówna i Tadeusz Schmidt. Fabuła filmu to kalka wielu ówczesnych produkcji i nie ma co się w nią wgłębiać. Przywołuję ten obraz ze względu na końcową scenę, w której po dobrze wykonanej robocie mieszkańcy Warszawy bawią się na wielkiej zabawie tanecznej połączeni jedną ideą. Tak bawił się lud pracujący miast i wsi. W późniejszych czasach także się bawiono. Po tych zabawach pozostały obecnie tylko drewniane lub betonowe kręgi, ukryte gdzieś w parkach, wśród zarośli. Tylko drzewa swoim szumem przypominają minione przeboje, przy których bawili się nasi dziadkowie i rodzice. Taki krąg można spotkać nad oleśnickimi stawami. Jest smutny, bo samotny. Lecz, o dziwo, jest takie miejsce w Oleśnicy, które w swoim kręgu jednoczy w tańcu tych, którzy pracują i tych, którzy pracować by chcieli. Tym zaczarowanym miejscem jest ogródek położony za „Blachą”, w którym honory gospodyni pełni Pani Daszczykowa. Dzięki inicjatywie organizowania potańcówek na wolnym powietrzu w dni wolne od pracy i wizyt w urzędzie zatrudnienia, a także wizyt lekarskich w przypadku emerytów i rencistów, tzw. szary człowiek może poczuć się jak na Titanicu, słuchając „Kapitańskiego tanga” lub jak wśród rodziny, pląsając do melodii kultowego utworu „U cioci na imieninach”. Ludziska, nie wydając za wiele kasy, mają ubaw po pachy, wtórując klezmerom, bo każdy Polak wyznaje filozofię inżyniera Mamonia, w myśl której lubi się te piosenki, które się zna. W tym anturażu nawet wizyta na pobliskim cmentarzu nie jest traumatycznym przeżyciem, gdyż muzyka hasa między nagrobkami...

autor: Janusz Grela

 
Skomentuj ten artykuł! (3)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X