Panorama Oleśnicka
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Czesław Panek
Felietony w Panoramie
Muzyka u Pana Starosty

 
Koncerty czwartkowe co miesiąc organizowane na oleśnickim zamku pod patronatem Pana Starosty Powiatu Oleśnickiego Zbigniewa Potyrały - opatrzone mottem „Łączy nas Muzyka” - zaistniały na dobre, wrosły w pejzaż kulturalnej Oleśnicy. Odbyło się 29 imprez, wspólnym mianownikiem których jest prezentacja dorobku artystycznego powiatu oleśnickiego z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi Wrocławia i wrocławian. Wysłuchałem, często bardzo kontent, prawie wszystkich, bo około 90% (resztę znając z występów w murach Szkoły Muzycznej).
Już wcześniej wypowiadałem się z tego miejsca na temat oleśnickich koncertów zamkowych Pana Starosty, podkreślając osiągnięty przezeń sukces integracji środowiskowej Oleśnicy, Twardogóry, Bierutowa, Międzyborza i Sycowa, poprzez aktywizację amatorskiego ruchu artystycznego w ciągu ostatnich trzech lat prezentacji w Sali Rycerskiej i auli zamku. To dobrze. To bardzo dużo, acz jeszcze nie wszystko. Upomniałem się, a teraz mam okazję powiedzieć to jeszcze raz - głośniej, nalegając na walory artystyczne, poziom wykonawstwa Sztuki, takiej przez duże „S”. Samym ruchem amatorskim nie wypełniajmy murów oleśnickiego zamku. Nasze kulturalne aspiracje niechże osiągają wyżyny! Nie ograniczajmy się!... Chociaż wiem, że „wszystkie dzieci nasze są” i wszyscy, rzecz jasna, kochamy dzieci, to ich występ świetnie zabrzmi w ich macierzystym przedszkolu i szkole. W moim przekonaniu zamek jest miejscem na tyle szczególnym, poprzez obcowanie z Historią - nobilitującym, że byłoby dobrze postawić koncertantom wysokie wymagania pod względem osiągniętego artyzmu, uznanych wysokich umiejętności w sztuce interpretacji. Taką „przepustkę” do oleśnickiego zamku dałbym bez wahania, acz niezbyt rozrzutnie, tylko nielicznym, takim jak: Waldemar Gromolak i Anna Pietrzak - gitara klasyczna, Zespół Muzyki Dawnej „Carmen Alacre”, Agnieszka Ostapowicz i Joanna Litwinienko oraz Anna Mulowska-Plaskota - skrzypce, Tomasz Huk - baryton i klarnet, ksiądz Wacław Buryła - poezja i żywe słowo... Kabaret wiejski? Kabaret szkolny? Okolicznościowa impreza szkolna, występ szkolnego zespołu folklorystycznego? Z pewnością lepiej niż w Sali Rycerskiej czy w zamkowej auli rozbrzmi na podzamczu i na dziedzińcu. Jestem pełen szacunku, niekiedy nawet i podziwu dla występujących na zamku w Oleśnicy z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym amatorów - w tym także dzieci, rozumiem ich powód do tremy - ale koncerty na zamku powinny pozostać, moim zdaniem, domeną artyzmu i profesjonalizmu prawdziwych Artystów, a nie tylko ludzi chcących zaistnieć, bo to dużo, ale jeszcze nie dosyć. Bierzmy przykład z innych miast, które zapełniają swoje zabytki będące ich chlubą i „wizytówką” - i to od lat, a nie od przypadku do przypadku, a może się uda? - prawdziwą Sztuką i „gotowymi” Artystami. Mógłbym posłużyć się tu przykładami Gdańska, Krakowa, Tarnowa, Kalisza... ale nie. Będę realistą, przywołując 11 „dorosłych” festiwali muzycznych zorganizowanych w pobliskiej, w... porównywalnej przecież z Oleśnicą, Trzebnicy.
Pan Starosta Zbigniew Potyrała poczytuje to na plus - i chwała mu za to niech będzie skądinąd - że koncerty „Łączy nas Muzyka” organizuje „bez jednej złotówki” za honoraria dla występujących w zamku artystów. W aspekcie mecenatu kulturalnego, donatorów i sponsorów - biorąc za świadków: Jana Sebastiana B., Wolfganga Amadeusza M. oraz cały zespół muzyki dawnej C.G. z dzisiejszego Gdańska - dobitnie stwierdzam, że prawdziwa Sztuka bez nakładów pieniężnych obejść się nie może... Zaraz zapewne zacznie się dyskusja, czy ta jest elitarna, czy też nie... Na koncerty z prawdziwego zdarzenia w oleśnickim zamku pieniądze powinny się znaleźć. Problem w tym, jak znaleźć, zachęcić i przekonać do tego sponsorów.
Oto przykład wyjęty z dzisiejszych naszych „Nowych Czasów” w kulturze - koncert 29. Pana Starosty, ten z udziałem kwartetu smyczkowego „La Primavera” ze świetną Anną Mulowską-Plaskota z „pierwszymi skrzypcami”. Nie mając bynajmniej zamiaru wchodzić na nie moje pole, uprawiane przez mojego redakcyjnego Kolegę Grzegorza Pfeiffera, który zrelacjonuje ten występ - chciałbym dodać tylko do tego jedną uwagę - nie tyle a propos „La Primavera”, co gwoli samych koncertów w oleśnickim zamku właśnie. Otóż idąc za przykładem kilkunastu zespołów muzyki „salonowej”, jakie mamy w kraju na fali zainteresowania „muzyką wiedeńską” - mówił o tym parę lat temu w Oleśnicy red. Janusz Mencel - „La Primavera” sięga po repertuar walców Straussów. Ponadto, mając na względzie dzisiejszego „nowego” słuchacza czyli biznesmena i warunki „wolnego rynku”, tak dobiera klasyczny repertuar... Otrzymujemy oto... „elementarz melomana”: „arię na strunie G” i „ajne klajne...”; słowem, coś dopiero z pierwszych stron rzeczonego elementarza, rudymenty same. A przecież przy stylowym kominku w Sali Rycerskiej mógłby - śmiało - rozbrzmieć kwartet smyczkowy B-dur W.A. Mozarta „Myśliwski”, ten u Koehla oznaczony numerem 458. Dlaczego nie?... A jeżeli już słyszymy transkrypcję „ragtimes” Scota Joplina na kwartet smyczkowy, co zakrawa albo na żart, albo przejaw odwagi... W realizacji „Artysty kabaretowego” - „Not fast” i „Ragtajmu Klonowego Liścia” - „Tempo di Marcia” czyli Moderato - nie od rzeczy byłoby uwzględnić tu pomieszczone w posłowiu do lipskiej edycji Petersa uwagi o stylowej interpretacji ragtajmów: nie za szybko. A tu masz. Tak żwawo!... Zresztą pięknym paniom - kameralistkom trzeba wszystko wybaczyć. Bo tango Jacoba Gadeg’o Zazdrość ślicznie odegrały...
Mając na uwadze odwieczne narzekania „O tempora, o mores”, teraz jeszcze tylko „słówko” do pewnej części publiczności koncertów w oleśnickim zamku. „Piję” nie tylko do młodych, tych oględnie mówiąc mniej obytych. I niektórym starszym trzeba by co nieco przypomnieć... tak, tak - o grzeczności. Nie mam ochoty przyodziać togi „arbiter elegantiarum”, chociaż bardzo by się - niektórym - jego napomnienie przydało. Trzeba przyjść na koncert w porę, najlepiej przed rozpoczęciem, a nie już w trakcie muzyki - o zgrozo - trzeszcząc i piszcząc ciężkimi przesuwanymi wrotami. Młody człowiek w czarnej koszuli bardzo przejęty „kamerowaniem” wcale nie musi zbliżać się do mnie na odległość mniejszą niż półtora metra, bo to mi po prostu przeszkadza w słuchaniu kwartetu smyczkowego i zakłóca podziwianie urody koncertantek. Nie mam zamiaru być elementem mającym podporządkować się „widzimisię” młodego kamerzysty, który po prostu nie rozumie, że ma nie przeszkadzać słuchaczom. Jego funkcja musi być sprawowana bezszelestnie i niezauważalnie, ot co.
To, że publiczność oklaskuje utwory złożone z kilku części za każdym razem po każdej poszczególnej części, gdzie indziej byłoby poczytane za... Wolę przyjąć to za przejaw niepohamowanego zachwytu, który nie pozwala oklaskom zaczekać do końca utworu. Zresztą tegoroczne transmisje radiowe z londyńskich „Promsów” dały parę razy przykłady na to, że i londyńczycy klaskali po każdej części. Świat się zmienia?... Może też trochę mi szkoda „dobrych czasów”, kiedy oleśnicki meloman otrzymywał zaproszenie imienne na koncert, nadesłane na adres domowy. Teraz zdaje się nie ma na to czasu. Taka mała rzecz, a szkoda...
Oj, zagadaliśmy się dzisiaj, zagadali... Znowu mi Redaktor Naczelny głowę za to urwie. Pora tedy kończyć. To wspaniale, że po latach zastoju koncerty pod egidą Starosty Powiatu Oleśnickiego Zbigniewa Potyrały nasz piękny zamek znów wypełniły. Muzyką, i że ta - jak ładnie powiedziano - nas łączy. Można dyskutować o szczegółach, spierać się o rozwiązania programowe, itd., itp. - byle tylko nie „gadać” w trakcie muzyki podczas koncertu, bo to nieładnie. Pamiętajmy jednak, o co proszę, że zanim nastały te, w latach 70-80. XX w. w Sali Rycerskiej oraz w ówczesnym Muzeum na III piętrze, zdarzały się też niezapomniane, wspaniałe kreacje artystyczne, spośród których dla przykładu przypomnę tylko recitale: Stefana Kamasy - altówka i śpiewaka Andrzeja Bachledy.
Już niebawem odbędzie się 30. koncert z cyklu „Łączy nas Muzyka” - to mały czy duży jubileusz? Podziękowanie i gratulacje Organizatorom i wykonawcom za trud i efekty składa, może nie bezkrytyczny, ale na pewno wdzięczny za to, że coś ciekawego i wartościowego dzieje się w kulturze naszego miasta, oleśniczanin.

autor: Czesław Panek

 
Skomentuj ten artykuł! (4)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X