Panorama Oleśnicka
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Julian Bartosz
Felietony w Panoramie
fot
Gdy puszczÄ… wody

 
Śniegi śniegami, ale jak to za parę dni gwałtownie puści, to będę musiał pompować i pompować. Woda bowiem podchodzi od Widawy do piwnicy i trzeba stale pilnować, aby mi nie zalała silnika od hydroforu; byłby wtedy wielki klops i jeszcze większy kłopot.
Czekająca nas w polityce odwilż będzie inna niż pół wieku temu. Należy się jej obawiać. Gwałtownie mogą bowiem puścić także namiętności w polityce naszego przecudownego kraju. Oczywiście, tym, którym od pierwszego do pierwszego nie starczy na życie, albo tym, którym stale i nieustannie brakuje parę złotych na podstawowe potrzeby życiowe, może to być idealnie obojętne. A tych, że przypomnę, jest coraz więcej: poniżej poziomu socjalnego jest już w Polsce około 23 milionów ludzi, a poniżej poziomu egzystencji utrzymuje się przy życiu ponad 5 milionów. Są to dane GUS oraz Instytutu Spraw Społecznych i nie ma w tych danych żadnej manipulacji. Zatem to wszystko, co dzieje się „tam na górze”, na wyżynach politycznego establishmentu, w ogóle ten rejwach w naszej „politycznej klasie” nie obchodzi. A dzieje się, dzieje...
Oboje w Żoną uważamy, że źle zrobił pierwszy obywatel RP, reagując tak na liczne pod niego podchody skrajnej prawicy, jak zareagował. Właśnie dziś, we wtorek 8 marca 2005 roku, śledziliśmy w telewizji przebieg posiedzenia komisji do spraw Orlenu, przed którą prezydent się nie wstawił, i wcale się nie dziwimy, że niektórzy członkowie tej komisji usiłowali na nim pojeździć jak na łysej kobyle. Wrednie wobec niego postępują w gazetach i jednym tygodniku, fakt, haniebnie zachowuje się wobec niego pewien były sekretarz KC, fakt, ale to jeszcze nie powód, aby dawać prawicy dodatkowy argument. Państwu naszemu, które i tak jest maltretowane i molestowane przez wewnętrzne i zewnętrzne nieprzyjazne mu siły, na pewno takie niemal histeryczne zachowanie nie służy. Jednakże nie jest to jedyny przejaw psucia obyczajów wśród rządzących. Sejmu, jak i jego organów, bez względu na to, jakie one są, nie wolno lekceważyć. O naszej Izbie źle możemy się wyrazić np. my, zwyczajni obywatele, pierwszemu obywatelowi nie wypada, tak sądzimy z moją Panią. Złych ma doradców prezydent, złych, powiadamy, bo wpuścili go w taki kanał! Nie jesteśmy z tymi, którzy go nieustannie atakują, ale nie jesteśmy też zgodni z tym, co zrobił, raczej czego nie zrobił, mianowicie pójść, powiedzieć swoje i wyjaśnić wszelkie okoliczności. Korona z głowy by mu nie spadła.
Dość na dziś o tym przejawie kryzysu III RP. Do poprawy stanu rzeczy zgłasza się oto drużyna zarozumiałych do niemożności polityków, którzy, a jakże, jako nadzwyczaj kompetentni we wszelkich sprawach działacze sporo nam w przeszłości napsuli. Władysławowi Frasyniukowi z jego powstającą Partią Demokratyczną wypada mimo to życzyć wszystkiego najlepszego. Wydaje się bowiem, że są co najmniej zdolni wyciągnąć właściwe wnioski ze starych błędów z czasów, gdy byli u władzy jako Unia Demokratyczna czy potem Unia Wolności. Z czasów, gdy będąc rzeczywiście „siłą kierującą” albo też występując jako dodatek do „Akcji Wyborczej Solidarność”, godzili się na różne niekorzystne dla Polaków, jak się okazuje, rozwiązania. Weźmy najbardziej dotkliwy przykład: przecież tzw. reforma służby zdrowia wprowadzona została z udziałem „unionistów”, ustawa 203 dla pielęgniarek - także. Czy ustosunkowali się samokrytycznie do tych nieszczęsnych reform? Czy w ogóle jako liberałowie mają jakieś pomysły, aby do ustroju „gospodarki rynkowej” przywrócić słowo i wartość „społeczna”? Trzeba z drugiej strony im przyznać, że oszołomstwa w stylu giertychowskim czy wedle Kaczyńskich albo Rokity nie uprawiali i dlatego mimo wszystko przyglądamy się oboje z Małżonką przyjaznym okiem temu, co z tej inicjatywie wyrośnie. I zastanawiamy się, co też teraz poczną ci, którzy wskoczyli na „Platformę Obywatelską” i tworząc swoje struktury liczyli na to, że załapią się na półkę z konfiturami władzy w państwie i w samorządach.
A co z „lewicą”? Bożeś Ty mój - jak mawia pewna postać z serialu „Klan”. W najczarniejszym scenariuszu nie przewidywałem, że zejdzie na takie psy. Nie tylko głupio podzieleni i wciąż skłóceni, bezradni wobec autentycznych wezwań wynikających z nabrzmiałej kwestii socjalnej, ale także totalnie zagubieni w sytuacji, którą im niewątpliwie pogorszył ich idol, liczą pewnie na cud Boski, żeby utrzymać jakiś przyczółek w polityce. Ja, bezpartyjny lewicowiec, życzę im szczerze tego, żeby taki cud się w czerwcu zdarzył i wcale nie odczuwam satysfakcji z powodu sprawdzenia się moich przewidywań. Liczę na swoiste samozaparcie się istniejącego przecież lewicowego (bez cudzysłowu) elektoratu, byleby tylko „góra” tej tzw. lewicy nie chciała się wystawiać na pierwszych miejscach list wyborczych. Przywołam tu młodego Marksa, która w Nowej Gazecie Reńskiej napisał ponad 150 lat temu: „Nie ufaj nikomu powyżej trzydziestki”.
Z marksowskim pozdrowieniem
Wasz felietonista

autor: Julian Bartosz

 
Skomentuj ten artykuł! (4)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
Polityka cookies
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428
Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania naszych witryn, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji w Polityce Cookies
Zamknij X